Maj 29, 2014

Opublikowany by | 0 Comments

Scenariusz filmowy

Scenariusz filmowy

Scenariusz do kolejnego filmu, zatytułowanego Kronika wypadków miłosnych, stworzył na podstawie swojej powieści Tadeusz Konwicki, przy współudziale Andrzeja Wajdy. Tandem pisarz – reżyser zaowocował współpracą satysfakcjonującą obydwie strony. W filmie Wajdy można bardziej wyczuć świat Konwickiego, usunięcie się w cień filmowego twórcy pozwoliło w pełni zaistnieć na ekranie wizji pisarza (choć pamiętać musimy, że Konwicki jest także cenionym reżyserem). Jednocześnie Wajda stworzył dzieło osobiste, wspomnienie Konwickiego połączyło się z jego własnymi reminiscencjami z dzieciństwa
i młodości.
Konwicki i Wajda wskrzeszają w filmie zapomniany już świat Wileńszczyzny, kresów, nieistniejących już w takiej postaci, jak niegdyś, kiedy to obok Polaków żyli Ukraińcy, Niemcy, Żydzi. Ci ludzie tworzyli wieloetniczną wspólnotę, pierwszy września 1939 roku bezpowrotnie pogrzebał ten świat, kształtujący wyobraźnię dorastającego Wajdy
i Konwickiego. Przechowywany w pamięci obraz „kraju lat dziecinnych” do dziś inspiruje twórczość obydwu artystów: wielokrotnie przetwarzany i mitologizowany stał się symbolem „raju utraconego”.
W tę rajską przestrzeń dosłownie za chwilę wedrze się wojna, której złowróżbne znaki dostrzec można już na początku filmu. Przeczucie nieuchronnie zbliżającego się końca tego świata powraca co chwilę w słowach gestach Cecylii i Olimpii – dwóch sióstr, trzydziestoletnich panien, które za wszelka cenę starają się odsunąć od siebie ów niepokój. Tragizm ich istnienia tkwi w intuicyjnym przeczuciu tego, co wkrótce przyniesie życie,
a raczej co odbierze śmierć. Obraz zgorzkniałych kobiet, niepogodzonych z porządkiem rzeczywistości już raz pojawił się w Wajdowskiej adaptacji Panien z Wilka. W Kronice… rola Cecylii i Olimpii jest podwójna – uświadamiają one widzom istnienie absurdalnego rozdarcia pomiędzy tym, jak naprawdę toczy się życie, a tym, jak według wyobrażeń człowieka powinno ono wyglądać. Jednocześnie stają się symbolem odchodzącej przedwojennej epoki.
Nastrój tajemniczości, który w książce obecny jest dzięki wizyjnemu, złowróżbnemu opisowi, do adaptacji wnoszą zdjęcia Edwarda Kłosińskiego. Bohaterowie wyłaniają się
z kadru jak na wpół nieziemskie, na wpół realne zjawy, w jasnych strojach, otoczone światłem, przypominają zamazane fantazmaty wspomnień. Widz do końca nie jest pewien, czy to, co widzi jest snem, czy autentycznym zdarzeniem. W tym zawieszeniu miedzy jawą
a snem tkwi tajemniczość Kroniki w ujęciu Wajdy, zaakcentowana dzięki wprowadzeniu postaci Nieznajomego. Jest nim chorujący na raka pisarz Witold, który chwilę przed samobójczą śmiercią wyrusza w swojej pamięci w wędrówkę po miejscach z przeszłości. Spotyka tam raczej wyobrażenie samego siebie z młodości niż realnego Wicia. Konfrontacja Witolda z młodzieńcem jest spotkaniem odartej ze złudzeń dorosłości z zachłystującą się światem młodością. Nieznajomy pojawia się przed Wiciem niespodziewanie, opowiadając
o tym, co niedługo się wydarzy. Dla chłopaka te prorocze słowa brzmią niezrozumiale – nie może przecież wiedzieć, że za kilka miesięcy wileńską dolinę usieją mogiły ofiar wojny.
Choć los zakochanych Aliny i Wicia od samego początku jest przesądzony i podszyty pragnieniem śmierci, Wajda nie naznaczył tym piętnem swojego bohatera. W roli Nieznajomego obsadził samego Konwickiego. Pierwszy raz spotykamy go w pociągu zmierzającym do Wileńskiej Kolonii, po raz ostatni – gdy wypowiada skierowane do widza słowa: „nie ma już krainy mego dzieciństwa. Ona drzemie jeszcze we mnie i razem ze mną rozsypie się w proch”.

Więcej